• Admin

MASAŻ NA ZESTRESOWANE CIAŁO I BOLĄCE PLECY


W ostatnim wpisie bardzo ogólnie przedstawiliśmy różne rodzaje masażu. Temat jest na tyle rozległy, że postanowiliśmy go rozwinąć. W związku z siedzącym trybem życia oraz stresem, jaki towarzyszy obecnej sytuacji część z Was z pewnością będzie chciała pójść na masaż, jak tylko będzie to możliwe. Poniżej znajdziecie informacje o technikach szczególnie pomocnych przy ogólnym napięciu i bólu pleców oraz wskazówki, jak sobie pomóc zanim wybierzecie się do specjalisty.

Skąd w ogóle biorą się dyskomfort i ból? Nasze ciało lubi ruch. Choć umysł podpowiada – „jesteś zmęczony, odpocznij”, w przypadku napięcia na poziomie psyche i długotrwałej pracy w pozycji siedzącej, to ruch jest lekarstwem. Jest to najskuteczniejsza forma redukcji adrenaliny i nadmiaru kortyzolu – hormonów stresu w naszym organizmie. Dobra wiadomość jest taka, że nie chodzi o wielki wysiłek, jak na siłowni (może to być wręcz obciążające dla organizmu w takim momencie), ale regularny, umiarkowany ruch – rozciąganie, spacery, czy choćby taniec (który swoją drogą stymuluje wytwarzanie serotoniny – antagonisty hormonów stresu). Masaż, obok ruchu, skutecznie obniża poziom kortyzolu, który tygodniami może gromadzić się w organizmie. Niektórzy zauważyli u siebie napięcie w karku i charakterystyczne odkładanie się tkanki tłuszczowej w tym miejscu. To jeden z efektów nadmiaru kortyzolu we krwi. Kiedy organizm długo pozostaje pod wpływem stresu lub w pozycji siedzącej, mięśnie trwają w przewlekłym przykurczu, co prowadzi do stanu zapalnego.

Zarówno w przypadku przewlekłego stresu, jak i przy trybie siedzącym ciało należy masować holistycznie – tzn. nie tylko w miejscu, w którym pojawia się dyskomfort, ale także obszary, które stanowią jego przyczynę. Choć wydaje się oczywiste, że „masuj mnie tam, gdzie mnie boli”, przyczyna może być w zupełnie innym miejscu w ciele! Wracając do przykładu bolesnego karku – oprócz tej okolicy należy zająć się też klatką piersiową, szyją, a nawet brzuchem, bo przez pozycję ciała te miejsca są permanentnie przykurczone. Napięcie przenosi się także na barki i ramiona, a czasem nawet na stopy. Dzieje się tak dlatego, że nasze ciało – w całości, a także z osobna każdy mięsień i narząd otoczone są powięzią – wyjątkową strukturą, która nie ma początku ani końca. Z lekcji biologii możemy pamiętać, że strukturą na której opiera się nasze ciało jest układ szkieletowy, tymczasem najnowsza wiedza przekonuje o tym, że to właśnie powięź utrzymuje człowieka „w jednym kawałku”. O powięzi mówi się w medycynie i fizjoterapii dopiero od kilkunastu lat, natomiast efekty jakie można uzyskać, kiedy weźmie się ją pod uwagę są wyjątkowe!

  Na tej strukturze skupia się masaż powięziowy, nazywany także terapią ze względu na swój leczniczy charakter. Techniki w nim wykorzystywane służą do rozluźnienia tej struktury, zwiększenia jej elastyczności, ewentualnego rozbicia zwłóknień. W zależności od rodzaju problemu masaż ten może być odczuwany jako stosunkowo łagodny lub wprost przeciwnie – bywa niezwykle bolesny. Dzięki niemu ciało rozluźnia się na wielu poziomach, napięcia są zniesione, poprawia się postawa. Wszystkie narządy i mięśnie dzięki temu są lepiej ukrwione, łatwiej usuwają zbędne metabolity, a substancje odżywcze i tlen szybciej do nich docierają. Po masażu powięziowym ma się wrażenie, że w ciele jest jakby „więcej miejsca”, doświadcza się czegoś w rodzaju poczucia lekkości. Osoby, które ćwiczą jogę z pewnością wiedzą o czym piszemy, bo ten rodzaj ruchu także bezpośrednio wpływa na powięź.

  Mimo, że nie mówi się o tym często masaże wschodnie także oddziałują na struktury powięziowe. Wspomniany ostatnio masaż lomi-lomi, dzięki długim rozciągającym, płynnym ruchom umożliwia ich rozluźnienie. Dlatego mimo że w odczuciu jest masażem dość delikatnym wpływa na ciało dogłębnie. Łagodny masaż relaksacyjny wbrew pozorom także może wpłynąć bardzo efektywnie ze względu na swój potencjał rozluźniania powięzi powierzchownej.

  Podobnie rzecz się ma w masażu tajskim, nazwanym też jogą dla leniwych oraz japońskim masażem shiatsu. Poprzez stanowcze ruchy rozciągania, odpowiednie pozycje osoby masowanej i wystarczająco długi czas poświęcony danej technice, nie tylko działa na mięśnie, ale przede wszystkim właśnie na strukturę powięzi. Powięź „nie lubi” szybkich, zbyt intensywnych, za mocno wykonywanych ruchów. O ile mięśnie pod wpływem mocnego docisku i szybkich technik rozgrzewających łatwo ulegają rozluźnieniu, struktury powięziowe wymagają precyzyjnych, powolnych, wyważonych w nacisku technik. Dlatego bardzo ważne jest doświadczenie i umiejętności masażysty i szczególna uważność na to, jak ciało odpowiada na dany ruch.

Jednak zanim wybierzemy się do masażysty możemy sami przynieść choć trochę ulgi obolałemu ciału. Automasaż czy wzajemnie wykonane rozcierania i ugniatania, nawet jeżeli nie będą profesjonalne z pewnością odrobinę pomogą mięśniom. Na powięź możemy działać przy pomocy specjalnych wałków i piłeczek. Najprostszym pomocnym sposobem jest też kąpiel w ciepłej wodzie z dodatkiem soli i rozluźniająco działających olejków eterycznych. No i oczywiście rozciąganie, joga i taniec. Może być z wygłupami, bo śmiech skutecznie obniża poziom kortyzolu i odstresowuje.

Tekst: Marta Hartka

Zdjęcia: Pixabay

0 wyświetlenia